NIEWIDZIALNE

reżyseria: Paweł Sala

muzyka: Marcin Krzyżanowski

gatunek: dramat

produkcja: Polska

Spod podłogi starej szwalni wydobywają się ludzkie jęki, płacze i wołania. Zaciek na zagrzybionej ścianie przybiera coraz bardziej niepokojące kształty. W śmietniku na podwórku odkryta zostaje makabryczna tajemnica. W tej scenerii trzy szwaczki, trzy pokolenia kobiet, trzy podejścia do życia i wreszcie trzy różne, mroczne tajemnice. Niejako w przeciwwadze, mamy tu również młodego, inteligentnego i wykształconego Krojczego oraz tajemniczą Marię Miracle – symbol szczęścia i luksusu z „lepszego świata”. Czy zamknięte w małej, ciemnej suterenie kobiety, „niewidzialne” dla społeczeństwa i wyzyskiwane przez nieobecnego pracodawcę, zdają sobie sprawę, że ta niemal niewolnicza praca daje im poczucie sensu i przynależności społecznej? Co czeka je, kiedy pozwolą sobie na przekroczenie granicy pokory?

 

RECENZJA

KWIATY ZŁA

„Niewidzialne”, reż. Paweł Sala

„Przeżyć życie to jest trudna rzecz”, pisał Borys Pasternak w słynnym wierszu „Hamlet”. Wers wcześniej dodawał jednak: „Jestem sam – dookoła pełno fałszu”. Paweł Sala w „Niewidzialnych” portretuje taką właśnie rzeczywistość. Wyalienowaną, osobną, samotną i bardzo skomplikowaną. Przeżyć życie bohaterów Pawła Sali, to wielki trud (również trud odbiorczy). Jesteśmy niemal na samym dnie, ale tam właśnie rodzi się sztuka. Tworzy się sublimacja, wielkie uogólnienie. Jak u Szekspira.

Sala nie ogląda się za siebie. W twórczości dramaturgicznej i reżyserskiej ma kilka tematów które stanowią dlań rodzaj fetyszu. Fascynuje go zło wynikające w dużym stopniu z pozycji społecznej. Reżyser nie apoteozuje „skrzywdzonych i poniżonych” - daje im prawo głosu, pozwala przemówić, pokazuje twarze uwięzione we wnętrzach od których odruchowo większość z nas odwraca wzrok, nie chce na to wszystko patrzeć, nie chce widzieć, woli nie zauważać, woli milczeć. Być może dlatego twórca „Niewidzialnych” zaprasza zawsze do współpracy wyśmienitych operatorów (zdjęcia do najnowszego filmu zrobił Arkadiusz Tomiak) – ta odstręczająca rzeczywistość musi fascynować jako punkt odbicia do refleksji skojarzeniowej. Kino działa przecież zmysłami. Widzimy to, co czujemy. A kino Sali jest właśnie zmysłowe. To nie są perfumy, raczej pot, dezodorant, koty, linoleum, zamknięte okno suteryny. W tej rzeczywistości funkcjonują „niewidzialni”. NIE zauważamy ich każdego dnia.

„Szwaczki”, dramat Pawła Sali, którego film jest adaptacją, ma ciekawą historię. Ten brutalny, paradokumentalny, a zarazem poetycki opis pracy trzech tytułowych szwaczek pracujących w starej kamienicy, parokrotnie był wystawiany w teatrze, ale także kilka razy, pomimo rozpoczętych prób, do premiery w końcu nie dochodziło. Rozumiem tę rejteradę. Uroda frazy Sali jest zwodnicza. Dialogi płyną trochę jak u Mariana Pankowskiego. Góra, dół, wysokie, niskie. Ale to tekst również niebezpieczny, bo za unikatowością frazy kryje się coś bardzo ostrego, niebezpiecznego właśnie. Nazywanie rzeczy po imieniu. Są szwaczki, tkają, pracują w pocie czoła (nawet jeśli chodzi o inne zawody, i inne prace), jest również tak zwana cała reszta. Nie widzi szwaczek, nie zauważa przyszłych rewolucjonistek. Kiedyś podniosą przecież głowę. Zdejmą igłę z maszyny. Wbiją ją w gardło tych, którzy nie widzą. Tych, którzy mają się lepiej...

„Niewidzialnych” nie ma sensu opowiadać, streszczać, zapowiadać nie lada atrakcje. To nie jest kino tego rodzaju. Paweł Sala nakręcił natomiast film, który czuje się, albo nie. Przyswaja albo odrzuca. A owo odrzucenie z perspektywy reżysera może być nawet cenniejsze, oznacza bowiem partycypację emocjonalną wrażliwego, skupionego widza, na którym - jak podejrzewam - Pawłowi Sali zależy najbardziej. Są więc szwaczki, i jest krojczy (udany debiut Pawła Dobka), jest zgniła pieczara – jak wnętrze skorupy żółwia, spod której dochodzą jęki, płacze, zawodzenia. Są teksty-wykrzykniki, teksty-komunikaty i alerty. Wyrzucają je z siebie, jak gdyby od niechcenia, ale przecież w skupieniu bardzo dobrze obsadzone odtwórczynie głównych ról. Natalia Rybicka – zdezelowana piękność z przekłutymi mrzonkami o lepszej fastrydze, właściwszym dla niej ściegu, kłuje się w palce, krwawi i zapomina, że to tylko takie życie naszykował jej los, że innego życia nie będzie.

Sandra Korzeniak, aktorka tak specjalna i tak wyjątkowa w naszej rzeczywistości, że trzeba by o niej napisać cały tekst, nie tylko kilka linijek  recenzji. Korzeniak u Sali wciąż jest tym samym zjawiskiem, co na scenie. Neuroza w końskich dawkach, ale neuroza która nie jest kaprysem smutnej divy bez pomysłu na karierę, tylko istotową częścią charakteru artysty. Poukładaniem własnego świata w jego pełnym rozprężeniu.

Aleksandra Popławska jako Maria Miracle, Maria-cud, postać nie z tego świata, nie z tej pleśni, z innego jakiegoś grzyba. Nieskalana, nieświęta. Wyobrażam sobie Popławską (również w końcu świetną reżyserkę) jak wspaniale wypadłaby u Almodóvara w jego najlepszych czasach, z tą swoją megaurodą i megainteligencją. Tymczasem gra u Sali, to też świetnie.

I wreszcie Halina Rasiakówna, najważniejsza i najmocniejsza rola w filmie. Wielka aktorka teatralna, fetysz teatru Lupy, Borczucha, Miśkiewicza czy Garbaczewskiego, koronkowo tworzy postać stojącą na antypodach większości jej kreacji teatralnych. O ile na przykład u Lupy Rasiakówna wygrywa ostatnio głównie błyskotliwość i poczucie humoru, tutaj jest skupiona, zdystansowana, ale i niecierpliwa. Niby nic, ładna pani nad maszyną do szycia. Niby nic, a w środku wstrząsy, pioruny, cała elektrownia. Baudelairowskie „kwiaty zła”, chwasty perwersji.

 

***

 

„Niewidzialne” to wymagająca filmowa lektura. Nie wszyscy na pewno znajdą właściwy klucz do tej historii. Trudno jednak nie docenić aktorskich kreacji, warsztatowej pewności Pawła Sali, oryginalnej partytury muzycznej Marcina Krzyżanowskiego, onirycznych zdjęć Arkadiusza Tomiaka, scenografii Andrzeja Halińskiego. To wszystko świetni fachowcy na najwyższym poziomie, ale fachowcy zaproszeni do jednego z najbardziej alternatywnych i nonkonformistycznych polskich tytułów tego sezonu. Chapeau bas.

 

źródło: Łukasz Maciejewski dla Onet.pl

 

 

(opis dystrybutora)

 


Zwiastun filmu

Dane kontaktowe

ul. Wolności 2

63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 736 40 60

festiwalfilmowy@ockostrow.pl