TARAPATY

reżyseria: Marta Karwowska

muzyka: Antoni Komasa-Łazarkiewicz

gatunek: film familijny, przygodowy

produkcja:

Przyjaźń to wcale nie jest taka prosta sprawa i Julka dobrze o tym wie. Ma 12 lat, chodzi do szkoły z internatem i jeszcze nigdy nie miała prawdziwej przyjaciółki. Zaczynają się wakacje, a razem z nimi kłopoty. Julka zamiast do rodziców w Kanadzie, trafia do ciotki w Warszawie. W tej samej kamienicy mieszka Olek. Kiedy dzieciakom wpada w ręce plan prowadzący do skarbu zaczyna się przygoda. Na drodze do rozwiązania zagadki staje złodziejska szajka, niania - nałogowa palaczka i podejrzany pożeracz cukierków. Nikt nie jest tym za kogo się podaje, a wyścig z czasem trwa. Żeby wyjść cało z tej historii, Julka musi pokonać nieufność i odważyć się na przyjaźń.

(opis dystrybutora)

 

RECENZJA

JAK NA DROŻDŻACH

,,TARAPATY"

Jedna czy dwie jaskółki nie czynią jeszcze wiosny. Po udanym filmie "Za niebieskimi drzwiami" Mariusza Paleja, kolejny adresowany do familijnej widowni projekt - "Tarapaty" w reżyserii Marty Karwowskiej, wydaje się pozycją trochę bardziej wtórną, konwencjonalną, skrojoną na mniejszą skalę - ale to wciąż sympatyczne kino.

Są pewnego rodzaju żelazne reguły, które trochę nie wiadomo dlaczego, na stałe utrwaliły się w polskiej literaturze dziecięcej oraz w naszym kinie familijnym. Ów stały koncept to uruchomienie przygodowej intrygi poprzez sytuację zmiany środowiska w którym funkcjonują małoletni bohaterowie. Z reguły jest to domek bynajmniej nie uroczej babci, albo wstrętne ciotunie, sekutnice z piekła rodem, które idąc z czasem i z postępem, zamiast miotły, za pazuchą dzierżą  laptopa.

W "Tarapatach" jest podobnie. Scenariusz autorstwa samej reżyserki, nie grzeszy oryginalnością. To w większym stopniu utrwalanie stereotypów familijnego kina, niż wchodzenie z nimi w kolizję, lub chociażby w dialog. Mamy zatem podróż w przeszłość, sympatycznych złodziei, merdającego ogonkiem psiaka i pierwszą miłość. Zdecydowanie bliżej klasycznych filmów Stanisława Jędryki z lat siedemdziesiątych w rodzaju "Podróży za jeden uśmiech", niż progresywnego kina dziecięcego  pojawiającego  się od czasu do czasu również na naszych ekranach.

Kilka oryginalnych pomysłów, w rodzaju sekretu zaginionej pracy Pabla Picassa zamurowanej w jednej z warszawskich posesji, ginie w katalogu sprawdzonych i zdecydowanie nadużywanych konceptów. Tym, co zawsze broni się w polskim kinie, jest obsada. Tak jest i tym razem. Moje serce skradł zwłaszcza fenomenalny duet Marii Maj i Jadwigi Jankowskiej-Cieślak:  "Pulchnej" i "Chudej". Wybitne aktorki doskonale wczuły się w konwencję przerysowanego komizmu i, jak to się mówi, skradły całe show.

Jestem bardzo ciekawy jak oldkulowe "Tarapaty" przyjmą młodzi widzowie, którzy są przecież najważniejszymi adresatami filmu. Czy w sytuacji, kiedy na kilkunastu kanałach telewizyjnych codziennie mają możliwość obejrzenia różnorodnych produkcji familijnych z całego świata,  będą w stanie przekonać się do filmu, który wprawdzie niczego specjalnego nie odkrywa, nie kusi efektami specjalnymi, nie grzeszy też oryginalnością, ale ma w sobie urok babcinych opowieści i smak świeżego upieczonego, drożdżowego ciasta, podjadanego na wakacjach na wsi. Oby tylko to nie był dla nich zakalec.

źródło: Łukasz Maciejewski dla Onet.pl


 


Zwiastun filmu

Dane kontaktowe

ul. Wolności 2

63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 736 40 60

festiwalfilmowy@ockostrow.pl